Kto dawno nie był w poczciwym BUW-ie, pewno by go teraz nie poznał. Instytut Sin Fronteras urządził tam modną kawiarnię, a Katarzyna Żyszkiewicz zaprasza do jej odwiedzenia. Zapadam się w wygodnym hamaku, zamykam oczy i tylko szumu morza brak, choć wszak na dobrą sprawę nieopodal płynie Wisła. Bujając się leniwie, popijam owocowy koktajl i tylko znajomy widok za oknem przypomina mi, że nie jestem na wakacjach, lecz... w bibliotece. Instytut języka hiszpańskiego Sin Fronteras, który od prawie 10 lat organizuje w BUW-ie zajęcia językowe, postanowił przeznaczyć część swoich sal, by stworzyć oazę spokoju wewnątrz zawsze zatłoczonego gmachu.
Utrzymana w hiszpańskim stylu kawiarnia kulturalna Sin Fronteras Cafe to miejsce idealnie wkomponowujące się w studencki klimat BUW-u. Niebanalne przestronne wnętrze stanowi idealną przeciwwagę dla zastawionych książkowymi regałami bibliotecznych sal. Zmęczeni naukowym maratonem w pobliskiej czytelni studenci mogą tu odetchnąć i naładować akumulatory na kolejne godziny wytężonej pracy. Sama w sobie kawiarnia również stanowi dogodne miejsce do lektury, gdzie zapadając się w wygodnym hamaku z ulubioną książką można rozkoszować się atmosferą popołudniowej hiszpańskiej sjesty. Sin Fronteras Cafe może również stanowić alternatywę dla wieczornych spotkań w zatłoczonych barach w centrum miasta. Miłośnicy gier planszowych mogą wybrać jedną ze znajdujących się w lokalu i przy lampce dobrego wina lub kuflu regionalnego piwa miło spędzić czas w gronie przyjaciół. Ponadto, jako że Hiszpanie słyną ze swej miłości do piłki nożnej, właściciele Sin Fronteras proponują wspólne oglądanie futbolowych rozgrywek. Przy stojącym po środku sali community table zasiąść może zarówno duża grupa znajomych, jak i zupełnie obcych sobie ludzi i, zgodnie z przesłaniem lokalu (Sin Fronteras znaczy bez granic) przełamywać międzyludzkie bariery. Przekraczanie granic to zasada, która przyświeca właścicielom lokalu także przy organizacji imprez kulturalnych. Dotychczas większość z nich miała na celu promocje głównie kultury hiszpańskiej, jednak właściciele zapewniają, że są otwarci i pracują nad coraz bardziej różnorodną ofertą. Udało się już zorganizować koncert oraz skierowane do dzieci warsztaty dekorowania capcake'ów. Twórcy lokalu dużą wagę przykładają także do serwowanych dań i napojów. Stawiają na prostotę i świeże, najwyższej jakości produkty. W kuchni także obowiązuje zasada międzykulturowości, toteż w menu znajdziemy zarówno potrawy kuchni hiszpańskiej, jak i włoskiej, ale również naszą polską szarlotkę. W bogatym menu lokalu znajdziemy zarówno zimne przekąski, jak i sycące gorące dania. Na uwagę zasługują panes - hiszpańskie grzanki w różnych wariantach: z szynką Serrano i pomidorami, pastą oliwkową i mozzarellą czy tuńczykiem i pieczoną papryką. Równie smaczne tortille, te w wersji meksykańskiej, nie tradycyjnej hiszpańskiej. Ponadto sałatki, makarony i quiche, a na słodko świeże ciasta (sernik z kajmakiem, czekoladowe z chilli) i apetyczne cupcakes. Dla amatorów kofeiny 24 rodzaje kaw i wyjątkowe Red Espresso. Dla pozostałych szeroki wybór herbat z organicznych plantacji fairtrade, świeże soki, koktajle owocowe, trunki z regionalnych browarów i duży wybór win. Jasny, niewymuszony i oryginalny wystrój oraz smaczne potrawy składają się na klimat Sin Fronteras Cafe. Bez wątpienia jednak kolorowe, brazylijskie i kolumbijskie fotele hamakowe stanowią największą atrakcję tego miejsca i przesądzają o jego wyjątkowości.